10.07.2015

SIELSKI BOX - EKO KOSMETYKI

Sielski Box mignął mi na fejsie, ale nie brałam go nigdy pod uwagę, bo nie lubię pudeł z jedzeniem. Gdy mignął mi raz jeszcze hasłem EKO KOSMETYKI - zamówiłam bez mrugnięcia okiem.
Może powinnam jednak była pomrugać trochę, bo najpierw przez pomyłkę zamówiłam właśnie ten z jedzeniem. No trudno. Spożyję ze smakiem,

Przesyłka była doskonale zabezpieczona, wypełniona eleganckimi, ekologicznymi ścinkami, które zaśmieciły cała kuchnię. Muszę trochę ponarzekać, bo do zawartości nie mam (prawie) żadnych zastrzeżeń.

Oto zawartość Sielskiego Boxa :



Jak widać, wszystkie kosmetyki są pełnowymiarowe.

Najbardziej ucieszyłam się z kremu Clochee (100% naturalnych składników), bo widzę wszędzie tę markę, a nie miałam jeszcze okazji niczego wypróbować.  Krem jest umieszczony w eleganckim szklanym opakowaniu z pompką (byle tylko nie wyśliznął mi się z ręki i nie upadła na płytki w łazience!). Wchłania się błyskawicznie i zobaczymy  wkrótce czy nawilży mnie i ujędrni. Równie błyskawicznie trzeba go zużyć, bo jego data przydatności to październik 2015. To jest jedyny zgrzyt tego pudełka. Ale w sumie nie wiem dlaczego mnie to zdenerwowało, bo i tak mam zamiar używać go od dzisiaj. W tej chwili mam tylko dwa kremy do twarzy - Clinique na dzień i Iope na noc, drugi krem na dzień zmieści się bez problemu. 

Przez długą chwilę zastanawiałam się czy otwierać balsam do rąk Pat&Rub, bo kremy do rąk mam poupychane w każdym kącie mieszkania, w każdej szufladzie i przy każdym fotelu. Ciekawość zwyciężyła.

Dziewczyny! I chłopaki - jeśli tu zaglądacie! To jest najpiękniej pachnący krem do rąk, jaki kiedykolwiek chodził po świecie. Najpierw pachnie kokosem, a potem przebija się mocna, cytrynowa nuta. Muszę głupio wyglądać, gdy tak siedzę i wącham dłonie... Poza tym to kolejne opakowanie z pompką i na dodatek ogromne - 100 ml. 
W składzie ma olej kokosowy, masło awokado, olejek z trawy cytrynowej, ekstrakt z cytryny, masło z oliwek, kwas hialuronowy, naturalną witaminę E oraz "inne roślinne substancje natłuszczające i nawilżające". Wszystkie te składniki to surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym.

Są dwa kosmetyki Sylveco - kremowy żel do ciała i rokitnikowa pomadka ochronna. Zostaną zużyte, skoro są. Jakoś nie pałam miłością do Sylveco, ale u mnie się nic nie marnuje. Żel oddam synowi, niech się dziecko umyje porządnie, a pomadkę wrzucę do którejś z torebek. Pomadka dziwnie pachnie, niby cynamonem, ale cynamon pachnie inaczej. Może tak właśnie pachnie rokitnik, ale nie jest to mój ulubiony zapach.

Jest jeszcze ręcznie robione mydło Enklare, z którego ucieszy się teściowa. Zapach nie przebija się przez foliowe opakowanie, ale z lektury składników wnioskuję, że będzie pachniało kokosem

Załączono też mnóstwo próbek i broszurek z Sylveco.

Pudło kosztowało 89 zł i jeśli Sielski Box wypuści jeszcze kosmetyczną edycję, na pewno złożę zamówienie. 

Niedawno dostałam też kosmetyki z "Naturalnie z pudełka" -większość zupełnie mi nie znanych, ale także ekologicznych. Część z nich testuję teraz na sobie i niedługo o nich napiszę, ale mogę już powiedzieć, że po pierwszym zachwycie nad zawartością,  taką eko bardzo, wow, mój entuzjazm opada.